10 marca 2010

-6- czasowymierzacze.......

   Dwa zegary - różany i kuchenny. Pobawiłam się cieniowaniem do bólu :)) i małe odkrycie - druga warstwa serwetki często jest bardziej przydatna niż pierwsza a tyle już wyrzuciłam nie zwracając na to uwagi, szkoda.... hmmm, choć z drugiej strony myślę że ilość przydasiów rośnie w tak zastraszającym tempie że głowa boli a tu jeszcze ma dojść zbieranie wszystkich niewykorzystanych warstw serwetek ??  no zginę zupełnie.......


a jeszcze zeby tak zdjęcia umieć porządne zrobić........... koniecznie muszę nad tym popracować......

9 marca 2010

-5 - nieprzyzwoicie i nachalnie

   I znowu sypnęło śniegiem a na termometrze za oknem minus 10 ???  ki czort, zepsuł się???.....
a ja tęsknię, usycham... marzę by zupełnie nieprzyzwoicie, nachalnie, bez umiaru wręcz rozpychając się łokciami buchnęła z całą mocą, nietaktowną zielenią, kolorami kwiatów, zapachem kwitnących drzew, marzę by po wścibsku zaglądała w okna..... czekam na jej prostotę, kolory i dziecięcy śmiech...... wiosny chcę...

póki co zawieszki - zupełnie proste, nieprzyzwoicie zielone, z zabawnymi zającami..... jajeczka zrobiłam z trzech sklejonych warstw tektury introligatorskiej ostro potraktowanej papierem ściernym a deseczki z jakichś resztek sklejki - wyrzynarka poszła w ruch........ a wiosny nie widać.....

2 marca 2010

-4- dosyć, potrzebuję kolorów

   Potrzebuję kolorów, jakichkolwiek, nawet różowy mnie ucieszy a raczej nie przepadam...... dosyć tej zimy, bieli śniegu a nawet nie bieli, biel była przez chwilę a teraz tylko brudy wyłażą, szaro i buro.......
Zrobiłam osłonki na doniczki kolorowe a jakże, na wiosenne kwiaty,  hiacynty już przekwitły i zostały jedynie listki ale cudownie zielone listki. Teraz koniecznie muszę upolować pierwiosnki we wszystkich możliwych kolorach jakie tylko natura stworzyła, wezmę wszystkie bez marudzenia.



20 lutego 2010

-3- pomaziałam sobie.......


Na blogu Desik ukazał sie świetny kurs z szablonami i pasta strukturalną a przy okazji jeszcze opis "zabawy" kolorami. Oczywiście musiałam wypróbować. Praca z szablonami i pastą okazała się wyjątkowo przyjemna. Pomaziałam sobie za wszystkie czasy. Co prawda, nie miałąm kleju tymczasowego i pasta gdzie niegdzie nieco podeszła pod szablon to i tak byłam zadowolona. Po utwardzeniu i przeszlifowaniu pasty przyszedł czas na zabawę kolorami. Malowałam i zmywałam, malowałam i zmywałam... najpierw bardzo ostrożnie (ramki) później poszłam na całość (doniczka) czyli doniczka wyszła całkiem fajnie a ramki prawie fajnie a "prawie" jak widać robi dużą różnicę.

 


2 lutego 2010

-2-

   Zastanawiałam się w jaki sposób pokazać prace, które zrobiłam do tej pory -  chronologicznie, po kolei  jak powstawały kiedy zaczynałam poznawać wszystko od samych podstaw?  Doszłam  jednak do wniosku, że pokażę po prostu rzeczy, które lubię. Niektóre lepsze, niektóre grosze ale lubię je takie jakie są.
   Na początek stara kamionka - bardzo odpowiada mi klimat tej pracy, zrobiłam ją chyba rok temu i nadal w niezmiennym stanie jest obecna w domu, zmienia się tylko zawartość zależnie od pory roku - właśnie wymieniłam gałązki z czerwonymi owocami głogu na hiacynt, króry jaszcze chwila a zakwitnie, no to już będzie prawie wiosna......