I znowu sypnęło śniegiem a na termometrze za oknem minus 10 ??? ki czort, zepsuł się???.....
a ja tęsknię, usycham... marzę by zupełnie nieprzyzwoicie, nachalnie, bez umiaru wręcz rozpychając się łokciami buchnęła z całą mocą, nietaktowną zielenią, kolorami kwiatów, zapachem kwitnących drzew, marzę by po wścibsku zaglądała w okna..... czekam na jej prostotę, kolory i dziecięcy śmiech...... wiosny chcę...
póki co zawieszki - zupełnie proste, nieprzyzwoicie zielone, z zabawnymi zającami..... jajeczka zrobiłam z trzech sklejonych warstw tektury introligatorskiej ostro potraktowanej papierem ściernym a deseczki z jakichś resztek sklejki - wyrzynarka poszła w ruch........ a wiosny nie widać.....


bardzo sympatyczne te jajca; brdzo :) przyznam, że zainspirowały mie - takich ozdób potrzebuję by wywołać wiosnę :))
OdpowiedzUsuńAlexo, dziękuję za odwiedziny na moim blogu:))
OdpowiedzUsuńZaraz dopisuję Twój blog do swoich ulubionych bo już wiem, że będę tutaj częstym gościem:)))